Koronawirus wymusza na nas prowadzenie terapii online, ale jest to lepsze, niż brak terapii.

Autor: Bożena Falkowska

Nadzwyczajna i nagła sytuacja, w której dosłownie z dnia na dzień wszyscy się znaleźliśmy, spowodowała, że dużo osób odczuwa lęk, napięcie i ma poczucie zagrożenia. Różnie to przeżywamy, ale dla osób, które miały już wcześniej różnego rodzaju problemy związane ze zdrowiem psychicznym, to czas wyjątkowo trudny. Dlatego nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, że pacjenci nie mieliby możliwości kontynuować terapii, czy uzyskać wsparcia psychologicznego.

Kontakt osobisty w terapii jest nieoceniony zarówno dla pacjenta jak i terapeuty. Jednak, kiedy nie jest on możliwy, to pracujemy online i cieszymy się, że jest taka możliwość, i że w tak kryzysowej sytuacji, możemy z niej korzystać. Okazuje się, że można zrobić nadspodziewanie wiele – nie tylko rozmową, ale nawet praca z ciałem – na odległość – jest możliwa. Na przykład wtedy, kiedy terapeuta przekazuje dostosowaną do potrzeb pacjenta instrukcję praktyki uważności lub ćwiczenie relaksacyjne, a pacjent ją wykonuje, ucząc się korzystać z tej praktyki samodzielnie i regularnie między sesjami.

W pracy z pacjentami korzystam ze Skype, ale gdy jest potrzeba – również z innych komunikatorów. Staram się dostosować do technologicznych możliwości i potrzeb pacjentów.

Bożena Falkowska

Psycholog, psychoterapeuta, absolwentka Szkoły Psychoterapii Poznawczo Behawioralnej Centrum CBT w Warszawie. Pracuje w Centrum Terapii Dialog z pacjentami doświadczającymi depresji, różnego rodzaju stanów lękowych i fobii, zaburzeń psychosomatycznych, z osobami w żałobie, po przeżyciach traumatycznych, także z ludźmi mającymi trudności w relacjach.