Na depresję choruje już sześćset piętnaście milionów ludzi na świecie – alarmuje Światowa Organizacja Zdrowia. Przez ostatnie trzynaście lat liczba osób cierpiących na to schorzenie wzrosła o połowę. Specjaliści z WHO i Banku Światowego wyliczyli, że na skuteczną walkę z depresją, a więc specjalistyczną pomoc psychiatryczno-psychologiczną i leki antydepresyjne rocznie potrzeba stu czterdziestu siedmiu miliardów dolarów. Dodają jednak, że każdy dolar zainwestowany w leczenie i zapobieganie tej najpowszechniejszej chorobie psychicznej zwróci się aż czterokrotnie.

W Polsce na leczenie depresji bez wątpienia powinniśmy wydawać więcej, bo coraz więcej z nas się z nią zmaga. Szacuje się, że problem dotyczy półtora miliona Polaków, ale zaledwie co trzeci podejmuje leczenie. Oficjalnie ponad pół miliona osób leczyło się na depresją w ramach Narodowego Funduszu Zdrowia – wynika z najnowszych danych za 2015 rok. Za ich świadczenia NFZ zapłacił ponad sto siedemdziesiąt trzy miliony złotych.

Z informacji biura prasowego NFZ wynika, że w 2016 roku zwiększono wydatki na świadczenia zdrowotne o prawie dwa miliardy złotych, a psychiatria dostanie więcej o ponad sto milionów złotych. Zatem w 2016 roku wydatki na psychiatrię będą stanowiły około 3,6 % wszystkich wydatków zdrowotnych. Choć z roku na rok jest nieco lepiej, to przed nami nadal wiele pracy. W Unii Europejskiej na leczenie psychiatryczne przeznacza się średnio 5,8 procent wydatków zdrowotnych, czyli znacznie więcej niż w Polsce.

Suma kosztów poniesionych w związku z depresją przez NFZ i ZUS, a więc przez wszystkich płatników składek, w 2015 roku daje ponad  m i l i a r d  z ł o t y c h .

Nakłady na leczenie depresji w Polsce wciąż są niewystarczające, dlatego zdarza się, że chorzy nawet w pilnych przypadkach muszą czekać w kolejce do szpitala psychiatrycznego. Hospitalizacja jest konieczna w przypadku osób cierpiących na ciężkie zaburzenia depresyjne, ponieważ nie są już w stanie samodzielnie egzystować. Na przykład doświadczyły stuporu, czyli w uproszczeniu: „paraliżu” mięśni na tle psychicznym. Chory nie reaguje na bodźce zewnętrzne, choć jest przytomny. Ponadto hospitalizowane są osoby, które targnęły się na życie.

Chorzy na depresję, którzy nie kwalifikują się do szpitala, teoretycznie mają możliwość leczenia się w poradniach, lecz tu trafiają na „kolejkowe” schody. Trudno doczekać się miejsca w szpitalu psychiatrycznym, ale jeszcze gorzej przedstawia się sytuacja w przypadku poradni przyszpitalnych. Z raportu Uczelni Łazarskiego wynika, że zaledwie w przypadku  27 procent spośród 1233 poradni nie ma kolejek.

Aktualne informacje o kolejkach w swoim rejonie każdy może ustalić, wysyłając pytanie na adres e-mail: [email protected], a także dzwoniąc do NFZ na infolinię: 800 392 976 lub (22) 572 60 42 (czynne od godziny 8 do 16). W związku z ogromnym zainteresowaniem pacjentów możliwością skorzystania z leczenia, które powinno im gwarantować opłacanie przez nich składek, infolinia zwykle jest zajęta i ustalenie ważnych dla chorych informacji wymaga niezwykłej cierpliwości.

Kolejki będą jeszcze dłuższe, jeśli nie znajdą się dodatkowe pieniądze na leczenie chorób psychicznych. Polska psychiatria jest w „stanie krytycznym” i wymaga natychmiastowej reanimacji.