Moja depresja

Sen. Na szczęście był moim sprzymierzeńcem. Wiem, że nie wszystkim cierpiącym na depresję jest dane przespać noc. Ale na tym kończyła się „dobroć” mojej choroby.

Pobudka. Lęk, który towarzyszył mojej depresji, był tak duży, że porównałabym go do lęku ludzi, którzy dowiaduję się, że wybuchła wojna. Serce waliło mi od rana jak oszalałe. Często myślałam, że to zawał. Trudno było złapać oddech.

Dzień. Wszystko sprawiało ogromną trudność. Wstanie z łóżka, mycie, ubieranie się. Trzeba było się zmuszać do jedzenia – brak apetytu.

Praca. Póki jeszcze dawałam radę, wychodziłam z domu. Choć droga do pracy, była drogą przez mękę. Docierałam pod budynek i paraliż. Mijały minuty, wiele minut niemocy, ataku lęku, wręcz paraliżu. Głęboki oddech. Oddycham, oddycham i udało się! Weszłam. Ale czy to ja? Basia lubiąca swoją pracę, pomocna, uśmiechnięta? Wymuszałam uśmiech. Patrzyłam smutnym wzrokiem i słuchałam: „Basia, co ci? Weź się w garść, bo jak nie ty, to kto?”. I inne tego typu rady. Trudno to wszystko opisać i uwierzyć komuś, kto tego nie przeżył. W pewnym momencie już nie wychodzisz z domu. Nie odbierasz telefonów. Masz coraz gorsze zdanie o sobie. Nie doceniasz tego, co zrobiłaś. Dopadają cię bardzo groźne myśli. Myśli samobójcze. Poszłam do lekarza psychiatry po antydepresanty.

Pomoc. Na szczęście są lekarze psychiatrzy, psycholodzy, psychoterapeuci, którzy pomogą wrócić do zdrowia, czyli znowu cieszyć się życiem, robić plany, spełniać marzenia. By wrócić do zdrowia, potrzebna jest decyzja o tym, że muszę uzyskać pomoc, bo bez niej nie dam rady odzyskać zdrowia, radości życia. Tak jak złamana noga bez pomocy ortopedy nie wróci do pełnej sprawności, jak bez pomocy kardiologa, internisty, ginekologa, dentysty nie uda się wrócić do zdrowia, tak bez pomocy psychoterapeuty, psychiatry i oczywiście farmakoterapii, trudno wydostać się z depresji. Oczywiście dobrze jest jak w trakcje choroby wspiera rodzina i znajomi. Dobrze jest dowiedzieć się, jak to trzeba zrobić, jak ważne jest pytanie: „Jak mogę ci pomóc?”. Empatia ma ogromne znaczenie.

Depresja to choroba uleczalna, ale lubi wracać. Miałam już kilka nawrotów. Teraz jestem ambasadorką Fundacji Twarzy Depresji i aktywną seniorką na miarę moich możliwości. Kontakt z ludźmi, gra na planie serialu internetowego „Waksy”, w innych serialach – to daje mi dobrą energię, ale siłę daje mi też aktywność fizyczna. Wchodzę na 53 piętro, startuję w różnych biegach m.in. w Biegu z Twarzami Depresji. Głośno mówię o tym, co czułam i jak się czułam, żeby inni nie bali się mówić i szukać pomocy. Jeśli utożsamiacie się z tym, co napisałam, to nie czekajcie tylko zgłoście się po bezpłatne wsparcie do Poradni Psychologicznej Fundacji Twarzy Depresji.

Barbara Tukendorf