JESZCZE NIEDAWNO WYDAWAŁO SIĘ, ŻE NAJWIĘKSZYM CYFROWYM WYZWANIEM MŁODYCH LUDZI JEST ZBYT DŁUGIE SCROLLOWANIE, CIĄGŁE PORÓWNYWANIE SIĘ Z INNYMI I PRESJA, BY BYĆ ZAWSZE ONLINE. ALE POJAWIŁO SIĘ NOWE WYZWANIE – SZTUCZNA INTELIGENCJA. ODPOWIADA NATYCHMIAST. CIERPLIWIE. BEZ OCENIANIA. CZASEM SPRAWIA NAWET WRAŻENIE BARDZIEJ EMPATYCZNEJ OD CZŁOWIEKA. WŁAŚNIE DLATEGO DRUGA EDYCJA KAMPANII FUNDACJI TWARZE DEPRESJI „EMOC+JA” JEST TAK WAŻNA. JEJ HASŁO BRZMI: „AI NIE MA EMOCJI. TY TAK!
ZADBAJ O NIE!”.
Specjaliści Fundacji Twarze Depresji informują, że nastolatkowie, którzy zgłaszają się do nich po pomoc, coraz częściej mówią o tym, że rozmawiali z AI o swoich problemach, a chatbot skierował ich do Fundacji Twarze Depresji. To pokazuje, że młodzi ludzie rzeczywiście szukają pomocy w rozmowach z chatbotami i co więcej słuchają ich podpowiedzi! Pozostaje mieć nadzieję, że takie narzędzia będą wskazywać sprawdzone kontakty do miejsc, które oferują szybką i bezpłatną pomoc – takich jak Fundacja Twarze Depresji.
Z badań NASK–PIB wynika, że nastolatki spędzają średnio około pięciu godzin dziennie z telefonem w ręku. Świat cyfrowy stał się dla nich miejscem zaspokajania potrzeb relacyjnych, społecznych i emocjonalnych. Dane pokazują również, że 62 proc. dziewcząt w internecie szuka przede wszystkim właśnie relacji i rozmów, natomiast 70 proc. chłopców wybiera gry online, gdzie realizują potrzebę rywalizacji, odnoszenia sukcesów, bycia docenionym, dlatego w grze pojawiają się brawa, puchary i inne elementy wpływające na zadowolenie gracza. Coraz częściej do tego cyfrowego krajobrazu dołącza sztuczna inteligencja, która dla części młodych ludzi staje się rozmówcą.
Technologia sama w sobie nie jest oczywiście zła. Wręcz przeciwnie – jest często ważnym narzędziem ułatwiającym życie, naukę i pracę. Ma jednak znaczenie, w jaki sposób i jak dużo czasu spędzamy z nowymi technologiami. Skala korzystania z AI rośnie bardzo szybko. Raport NASK „Nastolatki” (opublikowany w 2025 roku) pokazuje, że już 70 proc. młodych osób w Polsce korzystało z przynajmniej jednego narzędzia opartego na sztucznej inteligencji, a 30 proc. używa AI regularnie. Najczęściej młodzi wykorzystują ją do nauki (48 proc.), ale także dla rozrywki (23 proc.), z nudy (21 proc.) czy w poszukiwaniu porad dotyczących codziennego życia (12 proc.). Większość nastolatków (52 proc.) deklaruje pozytywny stosunek do AI. Niepokój budzi jednak fakt, że aż 65 proc. wierzy, iż treści generowane przez sztuczną inteligencję są prawdziwe, a z tym bywa różnie.
Badania pokazują, że wpływ internetu i mediów cyfrowych na dobrostan psychiczny młodzieży jest bardziej złożony, niż często przedstawia się to w publicznej debacie. Liczy się nie tylko czas spędzony online, ale przede wszystkim sposób korzystania. To, czy internet służy relacjom, edukacji i twórczości, czy staje się miejscem ucieczki, porównań, izolacji albo przemocy.
Dlatego kampania „eMOC+JA” nie mówi młodym ludziom: „nie korzystajcie z AI”. Mówi coś ważniejszego: nie powierzajcie sztucznej inteligencji swojego zdrowia psychicznego. W spocie przygotowanym do internetu i telewizji występują: aktorka Katarzyna Szewczyk, znana z serialu internetowego „Waksy”, oraz piosenkarz Filip Mettler, który od lat leczy się na depresję i zaburzenia lękowe. Przekaz kampanii jest jasny: jeśli cierpisz, boisz się, nie rozumiesz tego, co się z Tobą dzieje – nie diagnozuj się samodzielnie przez chatbot. Porozmawiaj nie z maszyną, a z człowiekiem: psychologiem w szkole, specjalistą w poradni zdrowia psychicznego w Fundacji Twarze Depresji, albo po prostu z osobą dorosłą, której ufasz.
Chatbot może brzmieć wspierająco. Może napisać: „rozumiem Cię”, „to musi być trudne”, „jesteś ważny”. I czasem taka odpowiedź naprawdę przynosi ulgę. Ale ulga nie jest diagnozą. Miła odpowiedź nie jest terapią. Algorytm nie widzi drżących rąk, nie słyszy załamanego głosu, nie zauważa ciszy po zdaniu: „już nie daję rady”. Nie zna całej historii życia, relacji rodzinnych, doświadczeń przemocy, chorób, leków, wcześniejszych kryzysów. Nie bierze odpowiedzialności za bezpieczeństwo człowieka po drugiej stronie ekranu. To szczególnie ważne w sytuacjach zagrożenia zdrowia i życia. Profesjonalista wie, że gdy pacjent mówi o myślach samobójczych albo o zamiarze odebrania sobie życia, to nie wystarczy odpowiedzieć „przykro mi, że tak się czujesz”. Potrzebne są: ocena ryzyka, konkretna procedura, kontakt z opiekunem, lekarzem, numerem alarmowym, czasem pilna interwencja. Chatbot nie jest systemem ratunkowym. Nie zastąpi człowieka, który może zareagować naprawdę.
Jednocześnie nie można zignorować faktu, że wielu młodych ludzi zwraca się ku chatbotom właśnie dlatego, że czują się samotni. Duńscy naukowcy Arthur Bran Herbener i Malene Flensborg Damholdt wzięli pod lupę AI i licealistów. W ich badaniu 14,6 proc. nastolatków przyznało, że rozmawiało z chatbotem „jak z przyjacielem”, choć tylko 2,44 proc. traktowało go jako realne wsparcie emocjonalne. Najczęściej sięgali po takie rozmowy ci, którzy czuli samotność, potrzebę zwierzenia się i mieli obniżony nastrój. To powinno być dla dorosłych sygnałem alarmowym, powodem do refleksji. Jeśli maszyna wydaje się młodemu człowiekowi bardziej cierpliwa, bardziej dostępna i mniej oceniająca niż człowiek, to pytanie brzmi: jak rozmawiamy ze sobą na co dzień?
Empatyczna komunikacja nie wymaga psychologicznego dyplomu. Wymaga obecności. Zamiast: „Nie przesadzaj”, można powiedzieć: „Widzę, że jest ci trudno”. Zamiast: „Inni mają gorzej!” – „Jestem. Jak mogę ci pomóc?”. Zamiast natychmiastowych rad – pytanie: „Czego teraz potrzebujesz?”. Empatia to nie naprawianie kogoś na siłę. To bycie obok bez wyśmiewania, bez zawstydzania, bez irytacji, gdy „złota rada” nie trafia w sedno. Czasem najważniejsze zdanie brzmi: „Nie jesteś z tym sam/a – poszukajmy pomocy razem”.
Podobne zjawisko jak w Danii, obserwowane jest także w Wielkiej Brytanii. Badanie Internet Matters z 2025 roku pokazuje, że 64 proc. dzieci i nastolatków w wieku 9–17 lat korzysta z chatbotów. Co szczególnie poruszające, 12 proc. przyznaje, że rozmawia z AI dlatego, że nie ma z kim porozmawiać w realnym życiu. Z kolei 23 proc. brytyjskich nastolatków pyta sztuczną inteligencję o kwestie dla nich bardzo ważne, takie jak zdrowie psychiczne czy seksualność. To wyraźny sygnał, że AI zaczyna wypełniać przestrzeń, którą powinni zajmować rodzice, nauczyciele, przyjaciele czy specjaliści.
AI to nie tylko narzędzie służące do komunikacji, zdobywania wiedzy. Coraz częściej staje się narzędziem cyberprzemocy. Polskie badanie pilotażowe Beaty Rajby i Bartosza Głowackiego wśród uczniów w wieku 12–15 lat i nauczycieli pokazało, że 38,5 proc. uczniów oraz 44,4 proc. nauczycieli zetknęło się z cyberprzemocą generowaną przez AI. Sztuczna inteligencja była używana m.in. do przerabiania zdjęć, tworzenia nowych obrazów, krótkich filmów i animacji oraz nagrań audio imitujących głos ofiary. Tylko około jedna trzecia uczniów była pewna, że potrafi rozpoznać takie materiały. Żadna forma przemocy nie może być nazywana „żartami”. Taka przemoc niszczy poczucie bezpieczeństwa, reputację, relacje i zdrowie psychiczne. Przerobione zdjęcie, ośmieszający film, fałszywe nagranie głosu czy wykorzystanie czyjegoś wizerunku w kontekście pornograficznym, czy innym kompromitującym materiale, może zostawić ślad w psychice do końca życia, a nawet wpłynąć na zrobienie sobie krzywdy poprzez samookaleczenie czy popełnienie samobójstwa. Taka publikacja dla osoby skrzywdzonej oznacza często wstyd, lęk, bezsenność, izolację, a czasem poczucie, że „wszyscy już to widzieli” i nie ma odwrotu. Dlatego tak kluczowa jest szybka pomoc dla poszkodowanych, a dla sprawców przemocy świadomość, że za swoje czyny mogą ponieść konsekwencje prawne.
Rolą dorosłych nie jest jedynie stawianie nastolatków przed sądem, ale przede wszystkim edukowanie ich od najmłodszych lat tak, by umiały korzystać z narzędzi, do których mają dostęp: z telefonów, social mediów czy sztucznej inteligencji.
Higiena cyfrowa nie polega tylko na odkładaniu telefonu godzinę przed snem. To także zastanowienie się nad tym: Co robię z cudzym zdjęciem? Czy pytam o zgodę przed publikacją? Czy udostępniam coś, co może kogoś zranić? Czy potrafię zatrzymać przemoc, zamiast ją podbijać kolejnym komentarzem? Czy umiem powiedzieć dorosłemu, że dzieje się coś niebezpiecznego?
Badania nad mediami społecznościowymi wskazują, że ryzyko dla dobrostanu psychicznego rośnie zwłaszcza wtedy, gdy korzystanie z sieci jest nadmierne, emocjonalnie obciążające, oparte na porównywaniu się i ciągłym sprawdzaniu reakcji innych. Ale internet może być też miejscem wsparcia, wiedzy i relacji – pod warunkiem, że nie zastępuje prawdziwych relacji i profesjonalnej pomocy tam, gdzie jest ona potrzebna.
Hasło 2. edycji kampanii „eMOC+JA” warto sobie zapisać w widocznym miejscu: „AI nie ma emocji. Ty TAK! Zadbaj o nie!”. Jeśli czujesz, że coś Cię przerasta, nie zostawaj z tym sam/a. Jeśli ktoś użył AI, by Cię skrzywdzić, to nie Twoja wina. Jeśli boisz się powiedzieć dorosłym, zacznij od jednej osoby, której choć trochę ufasz. Psycholog w szkole, pedagog, rodzic, trener, lekarz, Fundacja Twarze Depresji – pomoc jest w zasięgu Twojej ręki. AI odpowiada szybko na Twoje pytania, ale tylko człowiek może naprawdę być przy drugim człowieku.





