Mózg w erze ciągłej stymulacji

MÓZG NIE ZOSTAŁ ZAPROJEKTOWANY DO ŻYCIA W NIEUSTANNYM STRUMIENIU POWIADOMIEŃ, ROLEK I KOMUNIKATÓW. TYMCZASEM WIELE OSÓB ZACZYNA DZIEŃ OD SIĘGNIĘCIA PO TELEFON, A KOŃCZY SCROLLOWANIEM MEDIÓW SPOŁECZNOŚCIOWYCH. CORAZ TRUDNIEJ UTRZYMAĆ UWAGĘ, SKUPIĆ SIĘ NA JEDNEJ CZYNNOŚCI CZY PO PROSTU POBYĆ W CISZY. CO DZIEJE SIĘ Z NASZYM MÓZGIEM, GDY NIEUSTANNIE BOMBARDUJEMY GO BODŹCAMI? JAK DZIAŁAJĄ MECHANIZMY UZALEŻNIAJĄCE W MEDIACH SPOŁECZNOŚCIOWYCH I CZY AI MOŻE ZASTĄPIĆ PRAWDZIWE RELACJE? O TYM Z DR. HAB. N. MED. SŁAWOMIREM MURAWCEM, PSYCHIATRĄ, PRZEWODNICZĄCYM RADY FUNDACJI TWARZE DEPRESJI I RZECZNIKIEM POLSKIEGO TOWARZYSTWA PSYCHIATRYCZNEGO, ROZMAWIA ANNA MORAWSKABOROWIEC.

Anna Morawska-Borowiec: Czy ludzki mózg jest przystosowany do liczby bodźców, które każdego dnia dostarczają nam media społecznościowe i internet?

dr hab. n. med. Sławomir Murawiec: Krótko mówiąc – nie. Liczba informacji, z którymi stykamy się każdego dnia, wzrosła w ostatnich dekadach wielokrotnie, ale możliwości świadomego przetwarzania informacji przez nasz mózg pozostały zasadniczo takie same. Zmienił się też charakter bodźców. Dziś dominują obrazy, filmy i krótkie materiały wideo, które angażują nas znacznie silniej niż tekst czy radio. Co więcej, informacje towarzyszą nam niemal bez przerwy – za sprawą smartfonów, komunikatorów i mediów społecznościowych.

Największym wyzwaniem nie jest jednak sama liczba informacji, lecz konieczność nieustannego przełączania uwagi. Nasz układ nerwowy nie ewoluował do funkcjonowania w środowisku tak intensywnej i ciągłej stymulacji. Dodatkowo wiele treści ma silny ładunek emocjonalny – dotyczą zagrożeń, konfliktów czy katastrof. W efekcie coraz więcej osób funkcjonuje w stanie przewlekłego przeciążenia poznawczego i emocjonalnego, co sprzyja zmęczeniu psychicznemu, trudnościom z koncentracją i utrzymywaniu się podwyższonego poziomu napięcia.

Wiemy już, że mózg nie jest „wielozadaniowy”. Co to właściwie oznacza?

Określenie „wielozadaniowość” jest dużym uproszczeniem. Mózg nie wykonuje wielu złożonych czynności jednocześnie – bardzo szybko przełącza się między zadaniami. Każde takie przełączenie wiąże się jednak z kosztem poznawczym. Pokazało to klasyczne badanie Eyala Ophira i współpracowników z Uniwersytetu Stanforda. Osoby korzystające jednocześnie z wielu mediów nie radziły sobie lepiej z wielozadaniowością. Wręcz przeciwnie – łatwiej się rozpraszały, gorzej filtrowały nieistotne informacje i osiągały słabsze wyniki w zadaniach wymagających koncentracji.

Z perspektywy psychiatrii oznacza to większe zmęczenie poznawcze, trudności z utrzymaniem uwagi i poczucie ciągłego przeciążenia. Trzeba jednak pamiętać, że badanie nie rozstrzyga, czy intensywne korzystanie z mediów powoduje te trudności, czy też osoby bardziej podatne na rozproszenie częściej sięgają po wiele mediów jednocześnie.

Dzieci i młodzież spędzają w internecie średnio pięć godzin dziennie. Co dzieje się w mózgu podczas scrollowania krótkich filmów? Jaką rolę odgrywa dopamina?

Scrollowanie rolek to jeden z najskuteczniejszych sposobów angażowania mózgowego układu nagrody. Każdy kolejny film jest nowym, nieprzewidywalnym bodźcem. W neurobiologii wiemy, że dopamina nie jest „hormonem przyjemności”, lecz odpowiada za motywację, poszukiwanie nagrody i uczenie się. Mózg uczy się, że następny film może być jeszcze ciekawszy, dlatego pojawia się silna potrzeba dalszego przewijania. Platformy dodatkowo wykorzystują mechanizm zmiennego wzmacniania – od czasu do czasu pokazują wyjątkowo atrakcyjne treści. To utrzymuje aktywność układu nagrody i sprzyja nawykowemu korzystaniu z aplikacji.

Badania pokazują również, że osoby intensywnie korzystające z krótkich materiałów wideo gorzej radzą sobie z utrzymaniem uwagi, samokontrolą i planowaniem. Długotrwałe preferowanie bardzo krótkich, silnie stymulujących treści może utrudniać wykonywanie zadań wymagających cierpliwości i głębokiego skupienia. Z czasem potrzebujemy też coraz silniejszych bodźców, by osiągnąć ten sam efekt. Treści muszą być bardziej intensywne, szybsze i bardziej emocjonalne. W efekcie mózg funkcjonuje w stanie ciągłej nadstymulacji, a zdolność do koncentracji stopniowo maleje.

Nadmiar bodźców pogarsza samopoczucie, sen i koncentrację. Gdzie przebiega granica między intensywnym korzystaniem z telefonu a uzależnieniem?

O uzależnieniu mówimy wtedy, gdy pojawia się przymus korzystania z telefonu lub internetu oraz trudność z przerwaniem tej aktywności mimo jej negatywnych konsekwencji. U dzieci i młodzieży często obserwujemy wybuchy złości po ograniczeniu dostępu do telefonu, zaniedbywanie nauki, snu i relacji z rówieśnikami. U dorosłych pojawia się przymus ciągłego sprawdzania telefonu, poczucie pustki bez urządzenia i trudność z odłożeniem go nawet na krótki czas. Charakterystyczne jest również to, że konsumujemy ogromne ilości treści, ale niewiele z nich pozostaje w pamięci. To sygnał, że warto przyjrzeć się swoim nawykom, a jeśli zaczynają one wpływać na codzienne funkcjonowanie – skonsultować się ze specjalistą.

Jak w praktyce możemy chronić mózg przed przeciążeniem i uzależnieniem od stymulacji? Jakie nawyki naprawdę pomagają odzyskać równowagę?

Podstawą jest świadomość, że współczesne technologie zostały zaprojektowane tak, aby jak najdłużej przyciągać naszą uwagę. Problem pojawia się wtedy, gdy korzystamy z nich automatycznie – z nudy, napięcia czy zmęczenia. Paradoksalnie w ten sposób często jeszcze bardziej się przeciążamy. Warto więc zadać sobie pytanie: po co właśnie teraz sięgam po telefon? Czy chcę znaleźć konkretną informację, skontaktować się z kimś, czy tylko odruchowo szukam kolejnych bodźców? Taka chwila refleksji często wystarcza, by przerwać automatyczny nawyk. Pomaga również ograniczenie krótkich, silnie stymulujących treści, dzięki czemu układ nagrody odzyskuje większą wrażliwość na naturalne źródła satysfakcji.

W swojej pracy klinicznej podkreśla Pan również znaczenie kontaktu z naturą, na przykład poprzez ornitologię terapeutyczną, czyli uważne obserwowanie ptaków.

Tak. Kontakt z naturą ma ogromne znaczenie, choć nie chodzi wyłącznie o ptaki, ale szerzej – o przebywanie w przyrodzie. Osoby przyzwyczajone do silnej stymulacji cyfrowej często początkowo odbierają naturę jako „nudną”. To jednak kwestia odzwyczajenia i ponownego uczenia się czerpania przyjemności z łagodniejszych bodźców. Obserwowanie ptaków jest świetnym przykładem takiej uważności. Wymaga zatrzymania się, skupienia uwagi i cierpliwości. To zupełnie inny sposób funkcjonowania niż nieustanne przewijanie ekranu. W praktyce klinicznej widzę, że kontakt z naturą pomaga wyciszyć układ nerwowy, zmniejszyć napięcie i odzyskać zdolność głębszej koncentracji. Ma więc ogromną wartość terapeutyczną.

W Fundacji Twarze Depresji w profilaktyce zdrowia psychicznego stawiamy także na aktywność fizyczną. Już po raz piąty organizujemy charytatywny Bieg z Twarzami Depresji. W tym roku 4 października. 

Regularna aktywność fizyczna, odpowiednia ilość snu i pielęgnowanie relacji z innymi ludźmi należą do najważniejszych elementów profilaktyki zdrowia psychicznego. Rozmowa twarzą w twarz, wspólny czas i ruch na świeżym powietrzu dostarczają mózgowi bodźców, które sprzyjają regeneracji, a nie przeciążeniu.

Mam wrażenie, że rozmowa twarzą w twarz sprawia dziś wielu osobom coraz większą trudność.

To prawda. Coraz częściej zastępujemy prawdziwe relacje ich uproszczonymi odpowiednikami. Dochodzi do tego nowe zjawisko – budowanie relacji ze sztuczną inteligencją. AI jest cierpliwa, zawsze dostępna i nie wchodzi w konflikt. Tyle że właśnie konflikt, różnice zdań i wspólne przeżywanie emocji rozwijają nas jako ludzi. Sztuczna inteligencja może być pomocnym narzędziem, ale nie zastąpi bliskości, a jeśli jest taka potrzeba,  to psychoterapii czy kontaktu z lekarzem psychiatrą. To prawdziwe relacje budują odporność psychiczną i kompetencje społeczne.

Czyli kierunek jest jasny – realne relacje i świadome przeżywanie emocji?

Dokładnie tak. Zdrowia psychicznego nie budują kolejne powiadomienia, lecz obecność drugiego człowieka. Warto znaleźć czas na rozmowę, ruch, kontakt z naturą i chwile bez telefonu.

Zatem zachęcam wszystkich do udziału w wyzwaniu Fundacji Twarze Depresji #offline48h – dwóch dni bez internetu i mediów społecznościowych.

Z przyjemnością dołączam do tego zaproszenia. To dobra okazja, by sprawdzić, jak wiele odzyskujemy, kiedy choć na chwilę odłożymy telefon i damy mózgowi odpocząć.

Dziękuję za rozmowę.