Nowoczesne technologie a zdrowie psychiczne

Prawie połowa, a dokładnie 40 procent Polaków, szuka w Internecie informacji na temat zdrowia – także zdrowia psychicznego – pokazują dane Głównego Urzędu Statystycznego. Powód? Wstyd, ograniczenia związane z wychodzeniem z domu – zarówno fizyczne, jak psychiczne. Psycholog Małgorzata Głowacka-Pędras, w wypowiedzi dla Polskiej Agencji Prasowej mówi:”57 proc. pacjentów z zaburzeniami psychicznymi nie podejmuje leczenia z obawy przed bezpośrednim kontaktem ze specjalistą. Rozwiązaniem może być psychoterapia online, która ułatwia kontakt z profesjonalnym terapeutą. Bez wychodzenia z domu, zachowując duży stopień anonimowości, możemy skorzystać z fachowej pomocy”. Cyberterapii poświęciliśmy znaczną część tego artykuły, ale warto też przyjrzeć się temu jak nowinki technologiczne wpływają na rozwój psychoterapii, a także na świadomość dbania o zdrowie psychiczne przez ludzi.

Pomoc – zawsze pod ręką

Technologia podpowiada nam wiele różnych rozwiązań. W telefonach, które są non stop przy nas, mamy inteligentne aplikacje, które np. pomagają zrozumieć nastroje, a dzięki dziennikowi, w którym użytkownik na bieżąco opisuje wydarzenia i związane z nim emocje, można je odpowiednio modyfikować. Badania kliniczne potwierdziły skuteczność jednej z takich aplikacji stworzonej przez Uniwersytety w Liverpoolu i Manchesterze. Okazała się ona bardzo pomocnym narzędziem w terapii poznawczo-behawioralnej, ukierunkowanej na zaburzenia lękowe i depresyjne.

Są też aplikacje, które wspomagają terapie osób zmagających się z napadami paniki. Jest w niej poradnik i ćwiczenia oddechowe, a także zadania polegające na ekspozycji interoceptywnej (prowokowanie napadów paniki przez doznania fizyczne wywołujące strach – ma to na celu zmniejszenie lęku), oraz ekspozycji sytuacyjnej (eksponowanie się na sytuacje lub przedmioty budzące lęk i unikanie). Co ważne! Są aplikacje mniej i bardziej profesjonalne, dlatego swój wybór najlepiej skonsultować z psychologiem lub terapeutą. I warto pamiętać, że aplikacja ma tylko wspomagać proces terapeutyczny, ale nigdy go nie zastąpi.

 

Wirtualna rzeczywistość, realna pomoc

Zespoły naukowców w różnych częściach świata, także w Polsce, prowadzą zaawansowane badania nad skutecznością terapii z użyciem technologii wirtualnej rzeczywistości – VR. Pacjent nakłada specjalne gogle i…? Jeśli cierpi za zaburzenia lękowe, fobie (dziś leczone zwykle za pomocą farmakoterapii oraz terapii behawioralno-poznawczej), to w kontrolowanej przez terapeutę sytuacji i co ważne – bezpiecznej dla pacjenta – jest poddawany ekspozycji na sytuację, która budzi w nim lęk. Po założeniu gogli VR osoba doświadcza różnych sytuacji, od których w prawdziwym świecie stroni, wręcz ucieka. W wirtualnej, ale bardzo realnie wyglądającej rzeczywistości, uruchamiane są różne scenariusze historii, w którą pacjent może być wprowadzany i tak uczy się radzić sobie z lękiem. Te zachowania, pacjent potem uczy się przenosić do realnego świata. Założona przez polskich innowatorów i naukowców Prosoma pomaga chorym na nowotwory w walce z lękiem i depresją. Łączą terapię behawioralną i właśnie technologię wirtualnej rzeczywistości. Cel? Obniżyć poziom lęku i stresu. Firma ta, w komunikatach prasowych pisze, że „Badania pokazują, że techniki obrazowania stosowane u pacjentów z rakiem nie tylko zmniejszają stres, a tym samym lęk i depresję, ale także poprawiają funkcjonowanie układu odpornościowego”.

 

Informacja na wagę życia

Mamy aplikacje, VR i… media społecznościowe. Psychiatrzy też im się bardzo przyglądają, ale nie chodzi tu o ich atuty terapeutyczne, traktują raczej jako źródło wiedzy diagnostycznej przyczyn np. depresji, autoagresji. Z raportu przygotowanego przez brytyjski Royal College of Psychiatrists wynika, że istnieje coraz więcej dowodów świadczących o szkodliwym wpływie internetu na zdrowie psychiczne. Brakuje jednak badań, żeby jednoznacznie to potwierdzić. Brytyjscy psychiatrzy domagają się od firm technologicznych udostępniania – do celów badawczych – danych młodzieży z mediów społecznościowych. Pomysł ten wspiera ojciec 14-latki, która popełniła samobójstwo. Według jej taty było to związane z treściami, jakie oglądała na Instagramie. Ian Russel powiedział w wywiadzie dla BBC Radio 4, że to „co córka tam oglądała, sugerowało, że depresja nieodwołalnie prowadzi do samobójstwa”. Mężczyzna obwinia algorytmy, które proponują treści na Instagramie. Uważa, że działają one na zasadzie” im dalej w las, tym więcej drzew”, czyli gdy użytkownik zacznie oglądać ponure materiały algorytmy podsuwają mu ich coraz więcej i dodatkowo pozwalają na nawiązanie znajomości z osobami – które jak to określił ojciec 14-latki – są w podobnym stanie desperacji”.

Technologie, o których mowa nie zastąpią nigdy profesjonalnego poradnictwa, spotkania „twarzą w twarz” z terapeutą. Są jak broń, która w zależności od tego w kogo rękach się znajdzie może skrzywdzić, albo uratować życie.

Joanna Gabis-Słodownik

Dziennikarka – od zawsze zaangażowana w tematy społeczne, wicenaczelna dwumiesięcznika „Twarze depresji”, współwłaścicielka agencji multimedialnej Just Communication: www.justcommunication.pl

Koronawirus wymusza na nas prowadzenie terapii online, ale jest to lepsze, niż brak terapii.

Nadzwyczajna i nagła sytuacja, w której dosłownie z dnia na dzień wszyscy się znaleźliśmy, spowodowała, że dużo osób odczuwa lęk, napięcie i ma poczucie zagrożenia. Różnie to przeżywamy, ale dla osób, które miały już wcześniej różnego rodzaju problemy związane ze zdrowiem psychicznym, to czas wyjątkowo trudny. Dlatego nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, że pacjenci nie mieliby możliwości kontynuować terapii, czy uzyskać wsparcia psychologicznego.

Kontakt osobisty w terapii jest nieoceniony zarówno dla pacjenta jak i terapeuty. Jednak, kiedy nie jest on możliwy, to pracujemy online i cieszymy się, że jest taka możliwość, i że w tak kryzysowej sytuacji, możemy z niej korzystać. Okazuje się, że można zrobić nadspodziewanie wiele – nie tylko rozmową, ale nawet praca z ciałem – na odległość – jest możliwa. Na przykład wtedy, kiedy terapeuta przekazuje dostosowaną do potrzeb pacjenta instrukcję praktyki uważności lub ćwiczenie relaksacyjne, a pacjent ją wykonuje, ucząc się korzystać z tej praktyki samodzielnie i regularnie między sesjami.

W pracy z pacjentami korzystam ze Skype, ale gdy jest potrzeba – również z innych komunikatorów. Staram się dostosować do technologicznych możliwości i potrzeb pacjentów.

Dobry kontakt z terapeutą jest niezwykle ważny

W kontakcie terapeutycznym ważne jest, aby pacjent i terapeuta umieli nawiązać dobry kontakt. Terapia online daje większą możliwość wyboru odpowiedniego psychologa. To duży plus zwłaszcza w małych miastach, gdzie osoby, które potrzebują pomocy, często są skazane na jednego lub dwóch terapeutów.

Podjęcie decyzji o kontakcie z psychologiem jest często poprzedzone wewnętrzną walką pacjenta. W tej niewątpliwie trudnej decyzji, ważne jest, aby gotowość szła w parze z dostępnością osób wspierających. Wizyty online są wtedy nieocenioną pomocą. Pacjent, który decyduje się na taką wizytę, może traktować ją jako mniej zobowiązującą. Daje to większą swobodę osobie, która potrzebuje pomocy. Można powiedzieć, że jest ona na swoim terytorium. Powinna się czuć wtedy bardziej bezpiecznie, a zatem sytuacja ta obniża stresogenność kontaktu z terapeutą. Pacjent ma poczucie większej kontroli nad trudną dla siebie sytuacją. Zaletą tej formy kontaktu terapeutycznego jest możliwość kontaktu z terapeutą niezależnie od tego, gdzie jest pacjent, z każdego miejsca świata.
A trzeba pamiętać, że nasza osobowość kształtuje się od najmłodszych lat w oparciu o: tradycje, zwyczaje i przekonania, wzorce zachowań związane z konkretnym stylem wychowania. Terapeuta, który je zna może lepiej zrozumieć osobę, która zwraca się do niego o pomoc.

Dziś większość ludzi odczuwa lęk o zdrowie i życie. Terapia online jest wspaniałą możliwością do regularnego kontaktu z psychologiem, bez obaw o narażanie zdrowia swojego i najbliższych. W momencie pogłębiania tych lęków – warto zwrócić się do kogoś, kto umie zrozumieć przeżywane emocje i zachęcić do innego spojrzenia na problem.

Wizyta w wirtualnym gabinecie

Nawiązanie relacji „on-line” odbywa się jak w klasycznym gabinecie, z jedną zasadniczą różnicą: klient od pierwszego spotkania skraca dystans, ale w dobrym rozumieniu tego słowa.

Współczesne pokolenia to „pokolenia obrazu, życia online”. Dzieci, młodzież, ale nawet ludzie w średnim wieku, to są osoby, które czują się nieskrępowane komunikacją wirtualną. To ich codzienność.

W gabinecie tradycyjnym nauczenie się i wypracowanie zaufania wymaga wielu spotkań. W relacji online klient łatwiej i szybciej decyduje się na podjęcie ryzyka. Co oznacza też, że szybciej poddaje się procesowi terapeutycznemu. Widzi, że nic nie traci i dalej w trakcie rozmów, analizuje podjęte ryzyko.

Mam często takie wrażenie, że na spotkaniu online, klientom łatwiej jest powiedzieć prawdę, zdobyć się na odwagę. Zawiązujemy relacje i budujemy ją tak, jak to działoby się w tradycyjnym gabinecie.

Platforma pomocy medycznej online

Pomysł na start-up, który przybrał postać portalu medycznego, powstał z potrzeby chwili w 2014 roku. Opiekowałem się wtedy chorym tatą, który na stałe mieszkał w Krakowie. Dojazdy z Warszawy, wsparcie jego planu leczenia, harmonogramu wizyt lekarskich i przyjmowanych leków – to wszystko przysparzało wiele trudności organizacyjnych. Poprosiłem programistów, z którymi współpracowałem, o napisanie programu, który ułatwiłby opiekę na odległość.

Z czasem zdałem sobie sprawę, że nie tylko ja jestem w takiej sytuacji, ale setki, jeżeli nie tysiące ludzi. Tak powstał pomysł na rozwój takes-care.com.

Platforma pomocy medycznej online

Takes-care.com to platforma medyczna, która świadczy usługi medycyny cyfrowej, telemedyczne, gromadzi w swojej bazie szereg specjalistów i tworzy sieć połączeń pomiędzy pacjentem a lekarzem. Zarówno specjalista, jak i pacjent, posiadają swoje wirtualne konta, na których gromadzone są dane niezbędne do przeprowadzenia wizyt lekarskich. Tylko że, wizyta ta odbywa się za pomocą wideokonferencji, czatu czy rozmowy telefonicznej. Usługa konsultacji z psychoterapeutom, psychologiem online jest dostępna z każdego miejsca, bez konieczności wychodzenia z domu. W dzisiejszych czasach jest to ogromne ułatwienie i zaczyna stanowić – zwłaszcza teraz w czasie pandemii wywołanej przez koronowirusa – pewnego rodzaju standard w branży medycznej.

Mocno stawiamy na pomoc psychologiczną. To kolejna ścieżka rozwoju TakesCare. Presja, z którą każdy z nas się na co dzień spotyka, czy brak czasu, bardzo często powodują, że poza dolegliwościami ciała, cierpi też nasze wnętrze. Aby organizm mógł poprawnie funkcjonować niezbędna jest terapia. Pragniemy upowszechnić i umożliwić osobom, które tego potrzebują, dostęp do psychologa i psychoterapeuty. Online, czyli zdalnie, na odległość jest to możliwe. Jesteśmy przekonani, że takie rozwiązanie przyniesie wszystkim wiele korzyści – zarówno specjalistom, jak i pacjentom.

Chcemy pomagać pacjentom oraz ich bliskim, w łatwym dostępie i dotarciu do potrzebnego wsparcia, a specjalistom, dostawcom usług medycznych, pracodawcom w dostarczeniu takiego wsparcia.

Najlepsza alternatywa – leczenie i terapii online

Leczenie i terapia online wydają się najlepszą alternatywą w czasie pandemii koronawirusa. Oczywiście pod warunkiem, że nie ma konieczności hospitalizacji pacjenta z powodu bezpośredniego zagrożenia życia w związku z myślami samobójczymi. Teleporady są już możliwe w psychiatrii dzięki rozporządzeniu ministra zdrowia i zarządzeniu prezesa NFZ. Są one w koszyku świadczeń gwarantowanych. Obecnie NFZ kontraktuje zarówno teleporady lekarskie, jak i psychologiczne – oczywiście w ramach kontraktu, który wcześniej posiadały poradnie. Warunkiem jest jednak udzielanie tych teleporad z miejsca pracy. To znaczy, że lekarz, psycholog czy psychoterapeuta musza przyjść do poradni. Nie mogą konsultować z domu.

Rekomenduję, aby pierwsza konsultacja psychiatryczna i psychologiczna odbyła się w gabinecie. Jeśli nie można z powodu stanu zdrowia psychicznego przesunąć tej wizyty o dwa, trzy tygodnie, a nie wiadomo, ile jeszcze potrwa epidemia, to rekomenduję, by pierwsza konsultacja odbyła się online.

Najważniejsza prawidłowa diagnoza

Na początku leczenia najbardziej istotna jest właściwa diagnoza i osobiste badanie. Dotyczy to zarówno pierwszej wizyty u lekarza psychiatry, jak i u psychologa. Pacjenci mogą mieć urojenia, halucynacje, konfabulować, dlatego osobiste badanie ma tu znaczenie kluczowe. Jeśli po wstępnej konsultacji telefonicznej okaże się, że stan pacjenta nie wymaga pilnej interwencji medycznej, to wizytę u lekarza powinno się na razie przełożyć. W przypadku konieczności hospitalizacji pacjenta z powodów psychiatrycznych i/lub informacji związanej z zagrożeniem życia pacjenta w związku z myślami samobójczymi należy niezwłocznie poinformować zespół ratownictwa (112), w przypadku znajomości stanu pacjenta pod względem Covid-19, także przekazać dyspozytorom, co ułatwi decyzję o właściwym skierowaniu pacjenta na oddziały dla osób z podejrzeniem lub rozpoznaniem Covid-19, co niweluje ryzyko zarażenia innych hospitalizowanych pacjentów.

Nie podlega dyskusji fakt, że osobisty kontakt z lekarzem i psychologiem ma istotny wpływ na proces zdrowienia. Ale dziś funkcjonujemy w czasie światowej pandemii. Ważne jest aktualnie, aby w trakcie procesu diagnostycznego z dużą uważnością brać pod uwagę zarówno zagrożenie związane z zaburzeniami psychicznymi, szczególnie występującymi myślami samobójczymi, jak i związane z zagrożeniem Covid-19.

Wsparcie online

Skorzystajmy z pomocy już teraz, abyśmy po fali zachorowań na koronawirusa nie musieli mierzy się z ogromną falą zachorowań na depresję. Zadbajmy o nasze zdrowie psychiczne już dziś! Koronawirus i zagrożenie epidemiczne wymuszają na nas częstsze korzystanie z leczenia i terapii online. Postanowiliśmy zapytać o to ekspertów. Dla kogo takie e-leczenie i gdzie jest granica?

Wirtualna rzeczywistość – realna pomoc

Jeszcze miesiąc temu zwróciłabym uwagę na pewne minusy, z jakimi wiąże się terapia online. W przypadku wielu osób cierpiących na depresję już samo ubranie się, wyjście z domu i dotarcie do gabinetu specjalisty ma wartość terapeutyczną. Osobisty kontakt i wchodzenie w realne relacje są niezwykle ważne, ale obecnie mamy zupełnie inną rzeczywistość. Rzeczywistość pandemii, podczas której teleporady i terapia online wydają się najlepszym i jedynym rozwiązaniem.

Mikroskopijny drobnoustrój jakim jest korona wirus był w stanie dosłownie zatrzymać świat rozpędzony do granic możliwości. Świat, w którym nie rzadko ten pęd i wielogodzinna praca wypełniały potężną lukę, którą w życiu wielu osób powoduje brak realnych, wartościowych relacji. Tę lukę jakże dramatycznie wypełnia teraz poczucie samotności, które i tak było już wcześniej ogromne m.in. u osób zmagających się z depresją.

Depresja czy zespół stresu pourazowego?

Ludzie, by chronić swoje życie i zdrowie, muszą pozostawać zamknięci w domu. Niektórzy nie mają bliskich. Inni mają, ale nie rzadko – nawet małżeństwa – tak strasznie do niedawna zapracowane – porozumiewały się głównie przez komunikatory internetowe. Trudno im wyobrazić sobie, że teraz spędzą razem w czterech ścianach kolejne tygodnie, a może nawet miesiące bez możliwości spotkań towarzyskich, a co gorsze – bez wyjścia do pracy. Bardzo wiele osób straci bliskich. Wiele osób straci pracę. Wiele firm zbankrutuje. Lęk o zapewnienie podstawowych potrzeb człowieka – brak poczucia bezpieczeństwa muszą skończyć się poważnymi problemami psychicznymi, dlatego musimy zacząć działać już dziś. Od razu, nie czekając na możliwość wyjścia z domu.

Na naszych oczach rośnie liczba zachorowań na depresję, ale też osób z zespołem stresu pourazowego. Dla wielu osób zakażonych koronawirusem może być traumatyczna już sama wizyta personelu medycznego z karetki, a także leczenie np. podłączenie do respiratora. Już sam widok personelu medycznego, który porusza się w specjalnych ubraniach ochronnych, może wiązać się z traumą. Tacy pacjenci mają prawo czuć się jak bohaterowie filmów katastroficznych. To pozostawia piętno na psychice.

Zespół stresu pourazowego leczy się inaczej niż depresję, dlatego najważniejsza jest na początku dobra diagnoza. W obecnej sytuacji rekomenduję skorzystanie z możliwości, jakie daje terapia online. W przypadku depresji czas gra ważną rolę. To choroba, która w obecnych czasach będzie się nasilać, a w skrajnej postaci prowadzi do myśli samobójczych. Dlatego nazywana jest chorobą śmiertelną. Najskuteczniejszą metodą leczenia depresji jest połączenie farmakoterapii i psychoterapii. Rola bliskich w zachęceniu do zrobienia pierwszego kroku jest nie do przecenienia. Wystarczy kliknąć i umówić się na konsultację przez internet. Lekarze wystawiają obecnie e-recepty, a terapia odbywa się online.

Musimy zapobiec fali zachorowań na depresję

W szpitalach psychiatrycznych nastąpiły poważne obostrzenia, a nawet niektóre tymczasowo zamykają swoje oddziały. Musimy zrozumieć, że mamy do czynienia z wyjątkowo trudną sytuacją pandemii. Koronawirus zabija kolejne osoby, dlatego przyjmowanie pacjentów na oddziały jest ograniczane, a nawet wstrzymane. Wydaje się to słuszne rozwiązanie. Zostańmy w domu! Umówmy się na terapię online. Pomyślmy o internetowych grupach wsparcia – taką jest choćby FanPage kampanii „Twarze depresji. Nie oceniam. Akceptuję.”, który serdecznie polecam. Mogą Państwo też pisać do nas na adres: fundacja@twarzedepresji.pl. Przez całą dobę dyżurują też specjaliści na Linii Wsparcia 800 70 4444 (liniawsparcia.pl). Musimy przetrwać ten zły czas!

1. Od naczelnej

Zaakceptuj! O to apelujemy od lat – przez dziesięć edycji ogólnopolskiej kampanii społecznej „Twarze depresji. Nie oceniam. Akceptuję.”.

 

Pisząc książkę „Twarze depresji” i startując z kampanią, nawet nie przypuszczałam, że tak bardzo są one potrzebne ludziom. Tysiące maili, postów i rozmów w różnych zakątkach Polski, uzmysłowiły mi, jaka jest skala problemu. Ile depresja ma twarzy…

Dlatego teraz oddajemy w Wasze ręce kolejny ważny projekt Fundacji „Twarze depresji” – dwumiesięcznik. Znajdziecie w nim wywiady, a także artykuły napisane przez wybitnych specjalistów – psychologów i lekarzy psychiatrów. Ale nie tylko! Te strony magazynu chcemy oddać też Wam – osobom chorującym i ich bliskim. Uświadamiajcie Polaków razem z nami, jak różne mogą być twarze depresji…
Chcemy zwiększać świadomość, walczyć ze stereotypami i o zdrowie każdej osoby zmagającej się z depresją, która jeszcze nie sięgnęła po pomoc. Według Światowej Organizacji Zdrowia co dziesiąty Polak choruje na depresję, a leczą się niespełna dwa miliony.

Nasz magazyn jest bezpłatny. Będą go rozdawać wolontariusze – na początku na ulicach Warszawy, ale docelowo mamy nadzieję, że w całej Polsce. Kto może być naszym wolontariuszem? Zarówno osoby dotknięte depresją i innymi chorobami psychicznymi, jak i uczniowie oraz pracownicy firm.

Wolontariusze, którzy są naszymi podopiecznymi, będą rozdawać gazetę i przy okazji zbierać do puszki środki, które w całości będą im wypłacane w formie pomocy finansowej na ich terapię. Dzięki temu projektowi nasi wolontariusze staną się edukatorami, a przy będą mogli wziąć udział w programie aktywizacyjnym i w dużej mierze terapeutycznym.

Dołącz do zespołu Fundacji „Twarze depresji”! Jest w niej miejsce zarówno dla osób zmagających  się z depresją, jak i dla każdej osoby, która chce nas wesprzeć – od wolontariuszy po sponsorów, bez których nie sposób działać.

15. Talenty naszych podopiecznych

Z depresją mierzę się od kilkunastu lat, a z zaburzeniami lękowymi prawdopodobnie od dzieciństwa. Zdiagnozowana zostałam jednak dopiero kilka lat temu, a dzięki terapii widzę, jak wiele straciłam przez brak wcześniejszej reakcji.

Uwielbiam rysować, wymyślać historie i postaci. Planuję stworzyć komiks na bazie swojej fikcyjnej opowieści. Mówię też o depresji i lękach, o tym, jak wygląda życie po tej stronie. Mam nadzieję, że w lżejszej, niekoniecznie poważnej formule, odnajdą się ci którzy są już w terapii, ale przede wszystkim osoby, które jeszcze nie wiedzą, że mogą potrzebować pomocy.

Nie wierzę, że śmieszne obrazki wyciągną Cię z łóżka i wyleczą z depresji, czy lęków. Ale może uda mi się zatrzymać Cię na chwilę z myślą: „Hej, to o mnie! To nie jest norma? Inni też tak mają?”.

Barbara Cielma

 


 

To wszystko co płynie ze mnie, to nasza cnota
Ambiwalentne uczucia znów nachodzą mnie jak strach
Czy myślisz tylko o mnie? Tego wciąż nie wiem
Jak zacznę się domyślać, to zwabisz mnie tu we dnie

Co noc myślę o tym, czy strach napełnia mnie
Pozbądźmy się tych myśli
Wypełnijmy tym strach
Wciąż widzę cię tu we śnie
Wypijasz ze mnie krew
Tak bardzo proszę, uratuj mnie tu już
Bo nie chcę wpaść w tą głębię

Ocaliłaś mnie tu skarbie mój
Wybawiłaś ze mnie ten przeklęty ból
Przy tobie czuję się, jak wielki król
Zatoczmy krąg i obejrzyjmy to znów
Jak zabierasz mnie do świata, gdzie
panuje głód
Cierpienie znika, lecz panuje bunt

Czasami nerwy, czasem strach
Nie potrafię tego już opisać tak
Zgubiłem się w tym świecie
nienawiści
Za dużo buntu, każdy ze mnie szydzi
Nie rozumiem, w czym to ma nam pomóc
Pomyślmy tu o sobie, nie o Bogu

Tu panuje głód, tam panuje strach
Jak mi żyć, gdy widzę ten erozji gwar
Czysty tlen zabija mnie
Potrzebuję cię, by ocalić mnie
Raz zdobędziemy skarb
Tej miłości, nie da się nauczyć, od tak
Zamknijmy się w swym świecie
Żyjmy niczym król i zabierzmy ten ból

Paweł Leniart jest autorem zbioru wierszy pt. „Hung – nowe wcielenie”. Pochodzi z Rzeszowa.

 


 

POCHWAL SIĘ SWOIM TALENTEM! W naszej gazecie prezentujemy twórczość osób, które zmagają się z depresją. Prześlij nam swoje dzieła na adres: fundacja@twarzedepresji.pl. To może być wiersz, opowiadanie, fragment książki, grafika, fotografia artystyczna. Systematycznie będziemy prezentować tu Wasze prace!

23. Nie oceniaj. Dołącz!

Dla siebie i dla innych. Co to tak naprawdę znaczy? Dlaczego ja dołączyłam?

Przez ostatnie lata obserwowałam działania Ani. To jak pomysł, temat na jej książkę „Twarze depresji” przerodził się w ważną społeczną ideę. Otworzyła oczy wielu osobom, które wcześniej myślały, że depresja to tylko „foch”, dół, chwilowo obniżony nastrój. Pokazała, jak bardzo bolesne mogą być dla chorych na depresję rady typu: „głowa do góry”, „weź się w garść”. Depresja to nie pusty termin z książek psychologicznych. Depresja ma twarz.

Nie ma dnia, żebym nie czytała o kolejnych badaniach, mówiących o tym, że depresja atakuje coraz częściej i coraz młodszych. Młoda artystka Billie Eilish – tegoroczna laureatka pięciu muzycznych statuetek Grammy, opowiadając o swojej walce z depresją, mówiła, że bała się, iż „nie dożyje siedemnastych urodzin.” Justin Bieber, który międzynarodową karierę rozpoczął w wieku czternastu lat, przyznał, że borykał się z depresją i uzależnieniem od narkotyków. Z kolei dużo starsi idole mojej młodości odeszli przez tę chorobę. I za każdym razem, z niedowierzaniem, powtarzam: „Ale jak to? Ona? Jak to, on? Nie przypuszczałbym!”.

Wiem, że takie osoby są obok mnie. Nie zawsze potrafię pomóc, odpowiednio zareagować, ale tego wszystkiego można i trzeba się uczyć. Warto. Dla drugiego człowieka. Często kogoś bardzo bliskiego. Nie można stać obok i się przyglądać.

NIE OCENIAM – kto, kogo i dlaczego? Zawrotne tempo życia? Wyzwania, które przerastają? Powodów jest tyle, ilu ludzi. Wolę DOŁĄCZYĆ i wspierać chorujące osoby, ich bliskich i projekt Ani, bo wiem, że jest ważny. Trzeba pamiętać, że obojętność na los drugiego człowieka, to sprzymierzeniec depresji.

Na ponad pięćdziesięciu stronach pierwszego numeru magazynu pokazaliśmy różne odcienie depresji, powody, dla których się pojawia, ludzkie zmagania, walkę, czasem bezduszność otoczenia, ale też bezradność. Przeczytacie u nas artykuły, które nie rzadko pisze… samo życie. Prawdziwe, poruszające historie. Zależy nam, żeby nie tylko pokazywać, jak jest, ale – jak może być. Chcemy pokazywać drogi, które prowadzą do zdrowia. Chcemy inspirować. Podać rękę nie tylko osobom chorującym, ale także ich rodzinom.