DEPRESJA MOŻE BYĆ „MĘSKA”

W Polsce ponad dwa razy więcej mężczyzn popełniło samobójstwo niż wynosi liczba wszystkich ofiar wypadków drogowych. W 2022 roku 5108 Polaków odebrało sobie życie i wśród nich było 4261 mężczyzn! Za wieloma tymi dramatami stoi nieleczona lub źle leczona depresja. Co zaskakujące, ze statystyk NFZ wynika, że spada liczba pacjentów leczących się na depresję. Doświadczenia Fundacji Twarze Depresji są odmienne.
Anna Morawska-Borowiec, Jakub Borowiec

fot. Paulina Pawłowska, grafika: Paulina Mazurowska

Oficjalne statystyki wskazują na to, że więcej kobiet choruje na depresję. Tak jednak nie jest! Z amerykańskiego badania opublikowanego w „The Journal of the American Medical Association Psychiatry” wynika, że nieco więcej mężczyzn (26,3%) niż kobiet (21,9%) choruje na depresję. Wniosek płynący z obserwacji klinicznych, również w Fundacji Twarze Depresji, jest taki, że choroba ta dotyka w takim samym stopniu kobiety, jak i mężczyzn, ale panowie rzadziej sięgają po pomoc specjalistów zdrowia psychicznego. Ten negatywny trend potwierdzają statystyki Narodowego Funduszu Zdrowia. W ramach publicznej służby zdrowia na depresję leczy się trzy razy mniej mężczyzn niż kobiet. Prawie dwukrotnie mniej mężczyzn (ponad 8 tys.) niż kobiet (15,5 tys.) jest hospitalizowanych z powodu ciężkiej depresji. Prawie czterokrotnie mniej mężczyzn (ponad 3 tys.) niż kobiet (11,2 tys.) przechodzi psychoterapię, która jest niezbędna do prawidłowego leczenia tej choroby.

Mniej pacjentów z depresją wg NFZ
Fundacja Twarze Depresji przeanalizowała dokładnie dane NFZ od 2012 roku dotyczące leczenia depresji. Otrzymaliśmy je z podziałem wiekowym grup co cztery lata, dlatego nie możemy zaprezentować danych od 18 roku życia, a analizujemy dane pacjentów od 15 roku życia. Co zaskakujące, ze statystyk publicznej służby zdrowia wynika, że spada liczba dorosłych pacjentów leczących się na depresję, choć wiadomo, że na całym świecie, również w Polsce, liczba osób chorujących na depresję rośnie. W 2012 roku w ramach NFZ na depresję leczyło się prawie 510 tys. pacjentów powyżej 15 roku życia. Wśród nich było 128 tys. mężczyzn, a dziesięć lat później, w 2022 roku, mieliśmy 479,5 tys. pacjentów, wśród których 125 tys. stanowili panowie.
Na mniejszą liczbę pacjentów z depresją, sięgających po pomoc psychiatryczno-psychologiczną w publicznej służbie zdrowia, wpływ ma wiele czynników – przede wszystkim trudny dostęp do specjalistów zdrowia psychicznego. Jednakże ten spadek jest pozorny! Wiele osób zniechęca już sama świadomość, że na specjalistyczne wsparcie czeka się w kolejkach nawet kilka miesięcy. Dlatego rezygnują z oferty NFZ i nie szukają pomocy w ogóle, albo szukają jej np. w Fundacji Twarze Depresji, czy w prywatnej służbie zdrowia. W przypadku dwóch ostatnich opcji pacjenci nie są ujęci w oficjalnych statystykach, a takich osób są w Polsce tysiące! Tylko w naszej fundacji w 2022 roku zrealizowaliśmy ponad 8,5 tys. bezpłatnych konsultacji psychologicznych i psychiatrycznych.
Nazywacie nas „pogotowiem psychologicznym”, bo staramy się nieść pomoc „tu i teraz”, gdy jest ona potrzebna. W Fundacji Twarze Depresji od ponad dwóch lat prowadzimy program bezpłatnej, zdalnej pomocy psychologicznej dla osób dorosłych w stanie kryzysu psychicznego, a także dla pacjentów onkologicznych i ich rodzin, którego partnerem jest
Nationale-Nederlanden. Co trzeci beneficjent tych programów to mężczyzna. Często panowie łączą się z naszymi specjalistami ze swoich samochodów, które stoją zaparkowane gdzieś w okolicach miejsca pracy. Często mówią nam o tym, jak ważna jest dla nich możliwość konsultacji online. Daje to im poczucie pełnej anonimowości i swobody, a to jest jeden z ważniejszych powodów, żeby mężczyzna odważył się zrobić pierwszy krok i połączył się ze specjalistą. Oczywiście kolejne kroki nie są łatwe. Jednak świadomość, że nie idzie się tą trudną drogą samemu, ale mając wsparcie psychologa, jest bardzo ważna.
Prowadzimy również Telefon Zaufania Fundacji Twarze Depresji, którego partnerem jest Lundbeck Poland. Co czwarty dzwoniący pod numer 22 290 44 42 to mężczyzna. Zdarzają się telefony od młodych mężczyzn z małych miejscowości, którzy płaczą, mówiąc o niezrozumieniu ich choroby przez rodzinę. Opowiadają o tym, że rozpoczęli farmakoterapię i psychoterapię, są na zwolnieniu lekarskim, bo nie są w stanie pracować, a najbliżsi mówią im, że są leniami i mają wracać do pracy zamiast użalać się nad sobą. To pokazuje, jak ważne są nadal: psychoedukacja i kampanie społeczne.
W każdej edycji kampanii „Twarze depresji. Nie oceniam. Akceptuję.” przypominamy, że połączenie farmakoterapii i psychoterapii jest najskuteczniejszą drogą leczenia depresji. Będziemy mówić o tym również w lutym w 18. edycji poświęconej tematowi depresji wśród mężczyzn. Ambasadorami kampanii są: Marcin Bosak, Andrzej Seweryn, Artur Barciś, Paweł Korzeniowski, Andrzej Polan i Jan Młynarski. To ważne, że znani mężczyźni mówią o problemach psychicznych i zachęcają innych do korzystania z pomocy psychologów, psychoterapeutów i psychiatrów. Destygmatyzacja leczenia depresji jest jednym z priorytetów naszej kampanii. Nieleczona depresja, z powodu towarzyszących jej myśli samobójczych, jest chorobą śmiertelną. Jak pokazują historie i doświadczenie ambasadorów „Twarzy Depresji” – prawidłowe leczenie tej choroby pozwala im dobrze funkcjonować, mieć dobre relacje i odnosić sukcesy zawodowe.

Chłopaki nie płaczą?
W Polsce pokutuje wiele stereotypów, które zdecydowanie utrudniają mężczyznom mierzenie się z kryzysem psychicznym. Od najmłodszych lat spotykają się oni z powtarzanym jak mantra hasłem: „Chłopaki nie płaczą”. Stereotypy są mocno zakorzenione w głowach, bo towarzyszą nam od najmłodszych lat. Widać je na co dzień np. na placach zabaw. Kiedy przewróci się chłopiec i płacze z tego powodu, to wielu rodziców – zwłaszcza ojców – powie: „Synu, nie bądź mazgajem. Wstawaj, nic ci nie jest”. Kiedy upadnie córka, tata powie: „Córeczko, daj kolanko, tatuś pocałuje”. W dorosłym życiu pokutuje stereotyp mężczyzny, który ma być głową rodziny, ma być silny, nie może płakać, bo to wstyd i oznaka słabości. Dla wielu mężczyzn depresja jest właśnie oznaką słabości i potrzebują dużo czasu i pracy ze specjalistą zdrowia psychicznego, by zrozumieć, że jest to choroba jak każda inna. Nie jest to słabość, bo nie jest to wybór takiej czy innej drogi zachowania. To po prostu choroba.
Objawy
Zgodnie z Międzynarodową Klasyfikacją Chorób mamy trzy główne objawy depresji, którymi są: obniżony nastrój, brak energii i utrata zainteresowań. Ważne są również dodatkowe objawy takie jak: problemy ze snem, z pamięcią i koncentracją uwagi, obniżona samoocena, nadmierne poczucie winy, brak apetytu częściej niż nadmierny apetyt, obniżone libido, myśli samobójcze. Jeśli pojawią się dwa główne objawy i dwa dodatkowe, a do tego utrzymują się dzień w dzień, przez co najmniej dwa tygodnie, to wówczas jest to sygnał, że należy udać się do specjalisty zdrowia psychicznego. Jeśli pojawią się myśli samobójcze, nie można czekać, ale należy pilnie umówić się na wizytę do lekarza psychiatry.
„Męska” depresja
„Męska” depresja może wiązać się z objawami, które nie są wymienione w Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób jako typowe dla depresji, ale są obserwowane przez klinicystów: zachowania agresywne (mówimy tu również o słownej agresji), wpadanie we wściekłość, pracoholizm, nadużywanie alkoholu lub innych substancji psychoaktywnych, a także podejmowanie zachowań ryzykownych.
Różnice płciowe mają istotne znaczenie w przebiegu i leczeniu depresji. Pierwszy epizod depresyjny u mężczyzn pojawia się później niż u kobiet. Epizody u panów trwają krócej i ryzyko tak zwanego nawrotu depresji jest niższe.
Mężczyźni rzadziej szukają pomocy poprzez rozmowę o emocjach, czy problemach. Jest to bardziej naturalne dla kobiet. Dlatego – jak pokazują statystyki – mężczyźni rzadziej decydują się na udział w psychoterapii. A trzeba podkreślić, że jest ona niezbędna, by wyjść z depresji! Częściej niż kobiety szukają oni „szybkich rozwiązań” jak: sięganie po alkohol, narkotyki lub inne formy robienia sobie krzywdy aż po próby samobójcze. Dlatego tak ważna jest rola bliskich, którzy powinni być czujni na zmiany zachowania.
Rola bliskich
Przy każdym nasileniu depresji mogą pojawić się myśli samobójcze. Kiedy tylko mamy przypuszczenie, że bliska nam osoba może myśleć o odebraniu sobie życia, to wprost należy zadać jej pytanie o myśli samobójcze. To pytanie może uratować życie!
Co może wskazywać na to, że bliska nam osoba, chce popełnić samobójstwo? Rozdaje swoje rzeczy osobiste, żegna się z nami, mówi o śmierci, mówi, że jej życie nic nie znaczy, że nie ma sensu, że nie chce żyć. To często jest wołanie o pomoc! Rolą najbliższych jest wychwycenie tych słów i znaków oraz wsparcie w umówieniu wizyty u lekarza psychiatry.
Różnice biologiczne
W leczeniu depresji biologiczne różnice powinny być brane pod uwagę. Mężczyźni generalnie mają większą masę ciała, większe narządy wewnętrzne, mniej tkanki tłuszczowej. Ich żołądki szybciej się opróżniają, mają oni większą objętość osocza krwi i wyższą całkowitą zawartość wody w organizmie. U kobiet reakcja na leki dodatkowo może zależeć od cyklu menstruacyjnego. Coraz więcej badań wskazuje na to, jak znaczącą rolę w leczeniu depresji odgrywają różnice płciowe.
Istnieją także badania stwierdzające różnice w przebiegu depresji pomiędzy płciami na poziomie molekularnym. W głośnym badaniu z 2018 roku zajmowano się ekspresją genów, czyli odczytywaniem informacji i produkcją białek w określonych rejonach mózgu. Badacze przyjrzeli się dokładnie tym obszarom mózgu, których działanie jest zaburzone w depresji – to przednia część zakrętu obręczy, ciało migdałowate i grzbietowo-boczna kora przedczołowa. Analizowali wyniki pośmiertnej autopsji tkanek pochodzących z mózgu: 50 osób zdrowych i 50 chorych na depresję. Konkluzja była zaskakująca. Okazało się, że z ponad 700 genów związanych z depresją u mężczyzn i z ponad 800 związanych z depresją u kobiet, tylko 21 działało w tą samą stronę u kobiet i mężczyzn, a 51 przeciwnie. Oznacza to, że szereg genów kojarzonych z występowaniem depresji może być wyłącznie „męskich” lub „żeńskich”. Są to między innymi geny odpowiedzialne za działanie układu odpornościowego. U kobiet z depresją zaobserwowano mniejszą ich aktywność, u mężczyzn – większą. Może to oznaczać, że w leczeniu depresji układ odpornościowy u jednej płci trzeba stymulować, a u drugiej spowalniać w celu skutecznego leczenia tej choroby. Dotychczasowe badania wskazują na konieczność uwzględnienia odmiennego podejścia w terapii, jak i w poszukiwaniu leków uwzględniających różnice biologiczne między kobietami i mężczyznami.